W końcu można pojechać na spacer po pracy. Co prawda, zimny wiatr prawie urywał głowy, ale jednak zdecydowaliśmy się zaliczyć naszą stałą trasę nad Krzywym. Debra ganiała, jak szalona, a nawet wykąpała się w jeziorze, cała szczęśliwa, że już nie ma lodu. No i słoneczko zachodziło malowniczo.
A my wczoraj "Los Kielaros spaceros"
OdpowiedzUsuńO, też fajne miejsce :-)
Usuńja już "pedałuję" od tygodnia (nawet kapcia zdążyłem zaliczyć) - że wieje?... trudno u nas zawsze wieje a jak nie wieje to smog - wiec lepiej że wieje.
OdpowiedzUsuńAura aż ujada z zachwytu, a i z chłopcami nie mam problemu i w korkach jak idiota nie wystaję.
Rower rower uber alles!!!
Ja, niestety, od roweru trzymam się z daleka. Zawsze miałam kłopot z utrzymaniem równowagi i wizja, że się wywalę i mój szyjny kręgosłup rozpadnie się do reszty jest zbyt wyrazista ;-(
Usuń