piątek, 14 października 2011

Niebo na piątek...

...czyli Skywatch®Friday, czyli zbieranina fotek niebieskich.


Żurawie nad garażem ;-)

Fontanna w Kownie

Krajobraz litewski...

...i to również, czyli Niemen w mieście

A to klimaty lokalne, olsztyńskie

Niebieskie ptaki ;-)

czwartek, 13 października 2011

Październik

Dziesiąty miesiąc w roku, według używanego w Polsce kalendarza gregoriańskiego. Ma 31 dni. Jest najdłuższym miesiącem w roku kalendarzowym, ponieważ wypada w nim zmiana czasu letniego na zimowy. Z tej przyczyny jest dłuższy o jedną godzinę od pozostałych 31-dniowych miesięcy.



















wtorek, 11 października 2011

Jaka piękna składnia...

...oczywiście Gazeta Wyborcza, oddział olsztyński. Bez komentarza to zostawię ;-)


Jesienny poranek w mieście








** Miejski poranek **
Andrzej Waligórski

Miejski poranek, pusty przystanek
Za chwilę zabrzmi tu gwar 
Piąta na wieży, pachnie chleb świeży
Piekarz o drugiej wstał

Chłopcy od dziewcząt wracają pieszo
Także cieplutcy jak chleb
Senny włamywacz pracę przerywa
Ogołociwszy sklep

O takim czasie z psem gdy go ma się
Najlepiej w miasto iść 
Przez skrzyżowania, bez skrępowania
O świcie władza śpi

Piąta dopiero, pierwszy papieros
Celny i ostry jak nóż
Koty się gonią, butelki dzwonią
Mleko przywieźli już

Za chwilę szpetnie ciszę rozetnie
Tramwajów łomot i trzask
Na razie mgiełka, watka, perełka
Puchaty, miejski brzask

O takim czasie z psem gdy go ma się...

Po miejskich drogach na sześciu nogach
Licząc w tym psa - gdy się ma
Bo gdy się nie ma - to trzeba dwiema
Więc miej koniecznie psa

O takim czasie z psem gdy go ma się...

Po miejskich drogach na sześciu nogach...
Po miejskich drogach na sześciu nogach...



sobota, 8 października 2011

Zmierzch

Wczoraj wieczorem krótka wizyta nad jeziorami olsztyńskimi. Ochłodziło się znacznie. Poprzedniego wieczoru 18 stopni, a wczoraj tylko 10. Nadeszło zapowiadane ochłodzenie, zaczęliśmy w domu sezon grzewczy. Nie lubię zimna, ale widoki ładne...








środa, 5 października 2011

Listowie

Resztki słońca... Na poranny spacer z kijkami zabrałam aparat. Znalazłam kasztana, przyniosłam do domu kolorowe liście. Bawię się w fotografowanie martwej natury. A w tle śpiewa mi Irena Kwiatkowska, której płytę kupiłam dziś z gazetą. Świetne teksty tam lecą - uśmiecham się sama do siebie ;-)


Ballada jarzynowa
muzyka: Jerzy Wasowski, słowa: Jeremi Przybora

W pewnym sklepie MHD jarzyny
Sprzedawały dwie młode dziewczyny.
Jedna klęła i czosnek lubiła –
a ta druga pachnąca i miła.
Wiec tę pierwszą odłóżmy na bok –
a o drugiej niech toczy się tok

Dwóch ich weszło do sklepu w zapusty –
jeden sok pił na kaca z kapusty.
A jak wypił to zniknął za progiem –
więc na drogę powiedzmy mu: „Z Bogiem”.
A ten drugi w tę drugą wbił wzrok –
będzie kochał okrągły ją rok.

I tak stali przez chwilę nad ladą –
ona z twarzą jak seler pobladłą –
on z marchwianym wypiekiem na licu
i pachniało szczypioru donicą.
Aż powiedział jej wszystko, co czuł –
w tych trzech słowach: „Buraków bym z pół…”.

Wykradała klucz od tej komórki,
gdzie śpiewały kiszone ogórki,
majeranku mrok wonie rozniecał,
pomidory tętniły jak serca.
Tam szczęśliwa z nim była co noc
i warzywa niszczyła z nim moc.

Lecz gdy kwitnie ta miłość w jarzynie –
czas przypomnieć o drugiej dziewczynie –
tej, co gryzie ten czosnek co raz to.
A ją gryzie o szczęście ich zazdrość.
To zalewa się łzami, to klnie –
aż do świństwa ta zazdrość ją pchnie

I na twarzy się nawet nie zmarszczy,
gdy zaprosi oboje na barszczyk –
w barszczu będą trujące dwa grzyby
i otruje niechcący ich niby.
Zwłaszcza drugi trujący był grzyb.
Ale typ z tej dziewczyny, oj typ!

Odtąd w mroku sklepowej komórki
płaczą po nich jesienne ogórki,
żal dogłąbny kapustę przewierca,
pomidory pękają jak serca.
Więc, przechodniu, w MHD ty kup
bukiet z jarzyn i rzuć im na grób.


Autumn is a second spring when every leaf is a flower - Albert Camus












Inspiracja

sobota, 1 października 2011

Pożegnanie...

Dziś natknęłam się w gazecie na wiadomość o śmierci doktora Bogdana Rybaka...

Z wiarą życia wiecznego zawiadamiamy, że 28 września 2011 roku odszedł od nas do Domu Ojca
nasz ukochany Mąż, Tata, Dziadek, Teść i Brat
Bogdan RYBAK dr nauk medycznych lekarz dermatolog
były wieloletni ordynator Oddziału Dermatologicznego Szpitala Miejskiego w Olsztynie,
autor tomików poetyckich oraz wystaw i albumów fotograficznych,
członek Unii Polskich Pisarzy Lekarzy.



Poznałam Pana Doktora w pracy. Przygotowywałam do druku Jego książkę z wierszami i fotografiami. Bardzo miło wspominam ten czas. To był bardzo wrażliwy, serdeczny człowiek.







* * *

Żegnaj Doktorze...