piątek, 11 listopada 2011

Jedenasty jedenasty jedenasty

Słońce nie pozwala siedzieć w domu. Wychodzimy więc i...

defilujemy


porządkujemy pióra


grzebiemy w liściach


zachwycamy


biegamy z patykiem


przelatujemy


wypadamy z jeziora


skaczemy


Piękny dzień!

wtorek, 8 listopada 2011

Dziś

...z rana mgła i przymrozek. Wyszłam z Deberkiem do ogródka. Było psiejsko-czarodziejsko.


Tajemniczy ogród


Poranny spacer


Z liściem na brodzie


Szron


Astry mrożone


Kosowa


Widzę, że dziś Janusz poszedł do pracy piechotą.
Rower kultowy w czepku prysznicowym ;-)


Black & white


Bluszcz


I wyszło słońce...

poniedziałek, 7 listopada 2011

Skarby jesieni

No, cóż ja poradzę, że tegoroczna jesień taka ładna...

Słoneczna przestrzeń


Złota jesień


Nie wiadomo, który fotografować...


Jabłuszko na niebie


Na kamieniu kamień


Rosa


Nie niedźwiedź


* * * 

A po drodze zatrzymaliśmy się w Raszągu. Obeszliśmy dookoła kościółek parafii ewangelicko-augsburskiej, zbudowany w 1925 roku z polnego kamienia.

Jak z bajki


Pozamykane


Samotność


Z cyklu: okienka


I przez okienko


Kamienie, metal, liście





* * *

I jeszcze jezioro Dadaj odwiedziliśmy...






Miasteczko

Z braku lepszego pomysłu pojechaliśmy w sobotę do Biskupca. I to był dobry wybór. Miasteczko odżywa. Nie wiem, jak wygląda na co dzień, pewnie ciężko tu się żyje. Ale ma też ładne strony. Nam bardzo podobało się to, że świetnie wykorzystuje unijne pieniądze. Odrestaurowali rynek, zbudowali chodniki i ścieżkę rowerową. A nowy park budzi prawdziwą zazdrość! W Olsztynie nie znajdzie się nawet ułamka tak pięknie zagospodarowanego terenu.

"Rewitalizacja Starego Miasta Biskupiec" - dofinansowanie z Unii: 2 081 517,74 zł


Dużo ciekawej zieleni


Fajne pomysły


Urokliwy park nad rzeką Dymer


Kolorowe wrzosy, trawy, kamienie


Nowe, równe alejki


Pizzę zjedliśmy na ławce w parku, z psem nigdzie nie wpuszczają ;-(


Jesienny obiad


Kawka małomiasteczkowa


Bardzo starannie odrestaurowana tabliczka ;-)


Za płotem


Ta torebka też mi się podoba. Elu, nie patrz ;-)

piątek, 4 listopada 2011

Boeing

Ta nazwa ostatnio często jest wymieniana. Dużo się mówi o samolotach, pilotażu, incydentach na lotnisku, startach i lądowaniach
Ja latałam samolotem niewiele - z Warszawy do Zurichu, z Zurichu do Genewy i po miesiącu powrót już bezpośredni, z Genewy do Warszawy. W sumie to tylko kilka godzin. A i tak bałam się okropnie! Lubię poznawać nowości, jestem ciekawa świata. Lubię samoloty - tu odzywa się moja inżynierska dusza. Latać nie lubię!

Kilka lat temu mąż wrócił z pracy i oznajmił, że za dwa tygodnie udaje się w delegację. W sumie żadna dla nas nowość. Na Filipiny! Gdzie??? Każdy coś tam o Filipinach słyszał, ale żeby zaraz w delegację... Trzeba było rozpoznać temat, poszły w ruch mapy, internet. Filipiny leżą niewątpliwie daleko od Polski. Jakoś trzeba tam się dostać.


Janusz poleciał z Warszawy do Amsterdamu. A potem z Amsterdamu do Manili. Lot do Manili obsługiwały holenderskie linie lotnicze KLM. Kursuje tam samolot Boeing 777-200. Maszyna ta, to największy na świecie dwusilnikowy pasażerski samolot odrzutowy o zasięgu 14000 km. Zabiera na pokład 330 pasażerów. Lot z Amsterdamu do Manili trwa około 14 godzin. Postojów nie ma ;-)

Trudno mi sobie wyobrazić, jak czuje się pasażer takiego samolotu i na starcie, i pod koniec podróży. Ja za to dokładnie pamiętam, jak bardzo się denerwowałam i jak długo ciągnęły się te godziny, dopóki nie otrzymałam wiadomości, że szczęśliwie wylądowali...

Załadunek na Schiphol AMS


Miejsca punktowane - mniejsza o to, że blisko wyjścia; ważne, że dużo miejsca na nogi ;-)


Każdy ma monitorek przed nosem


Tyle godzin, trzeba trochę rozprostować nogi


Góry w Chinach


Góry w chmurach


Prędkość 990 km/godz; do celu już tylko 1392 km; wysokość prawie 11,5 km, no i chłodno ;-)


Cały lot za dnia


Już prawie u celu


Manila z lotu ptaka ;-)


I kiedyś trzeba wrócić...


Do domu daleko


Widoki piękne


Znowu górki w Chinach


Niestety, wysiąść się nie dało po drodze ;-)