niedziela, 5 października 2014

Zmierzchało...

Wprowadziliśmy w życie taki zwyczaj, że w piątkowe popołudnia, gdy sprzyja pogoda, zaczynamy łikend małym wypadem za miasto. Nie inaczej było i teraz. Wymyśliłam, że pojedziemy drogą z Tomaszkowa do Gietrzwałdu - mam tam wypatrzone niebanalne plenery. Ale po drodze zajechaliśmy do Mariny. To miejsce, o którym opowiadały nam dzieci, nigdy tam nie byliśmy.
Hotel & Spa to miejsce raczej nie dla nas, bardziej dla "kawiorów", jak mawia moja Córuś, ale trzeba przyznać, że prezentuje się bardzo ładnie. Skromna architektura nie dominuje pięknego otoczenia, posesja utrzymana bardzo ładnie i czysto. Kawę też podają smaczną. Niewątpliwym atutem tego miejsca jest wspaniałe położenie na półwyspie jeziora Wulpińskiego. Hasło "hotel w środku jeziora" dokładnie oddaje rzeczywistość :-)
























a dzisiaj było tak:






22 komentarze:

  1. Cóż ja będę pisać, pięknie jak zawsze! Jak to ma się do moich wczorajszych krajobrazów? Otóż moich lepiej nie prezentować wcale ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Ale Twoim zdjęciom też niczego nie brakuje! :-)

      Usuń
  2. Bardzo dobry zwyczaj wprowadziliście, tylko czy w zimie wytrwacie? :-)
    zdjęcia bajeczne, nieziemskie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimą, jak się ściemnia o 16:00, to tylko spacer po centrum handlowym zostaje ;-)

      Usuń
  3. Krajobrazy wprowadzają spokój. Gładka tafla jeziora, szczególnie.
    Bardzo podoba mi się , odbicie natury w szybach ogromnego okna.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest tam spokojnie i malowniczo :-)

      Usuń
  4. zdjęcia jak zwykle ujmujące, choć ja się tak tym obiektem nie zachwycam. Tzn. architketura jest OK, ale gdy wchodzę do 5-io gwiazdkowego hotelu w sercu Warmii, to chciałbym, by był "ambasadorem" Warmii, a tu co zastaję? Wielkie zdjęcia z ... Portofino! Wyobrażam sobie moje zdziwienie, gdybym wyjechał do powiedzmy do Toskanii, wszedł do hotelu, a tam zdjęcia z ... Mikołąjek, a w karcie dań kotlet pożarski i barszcz czerwony z uszkami! Tak prawdopodobnie dziwią się goście, widząc pokłony w stronę Portofino, a w karcie dań włoskie dania i wina. Niepojęte! Na zachodzie nikt, ale dosłownie nikt by sobie na coś takiego nie pozwolił. Każdy dba o to by wpisać się w swoją kuturę i tradycję. A nami jak zwykle rządzą kompleksiki. Jak ja mam tego dość, brak mi słów. Ale to dygresja. Zdjęcia jak zwykle z duszą!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, z tym się zgadzam całkowicie! Też mnie to zbulwersowało, bo wewnątrz styl jakiś niezdecydowany, ale na pewno nie warmiński. A przecież Warmia jest taka piękna i piękniejszych zdjęć, niż te u nich na ścianach znajdzie się mnóstwo. Kompleksy jakieś chyba mają, niestety...

      Usuń
  5. Przed laty jeździłem tam, gdy chciałem spędzić spokojny czas nad jeziorem. Wielka łąka, kucyki, krowy, mało ludzi, w miarę czysta woda. Byłem tam ostatnio i nie poznałem miejsca. Nie udało mi się dotrzeć na brzeg jeziora i chyba dobrze. Mam tylko nadzieję, że nie pojawią się następni bogaci inwestorzy, którzy znowu zabudują kolejny brzeg innego warmińskiego jeziora i do kąpieli pozostaną mi wyłącznie baseny. Zdjęcia piękne, z wyjątkiem 2 i 3 od końca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie znałam tego miejsca wcześniej, choć mogę sobie wyobrazić, jak było tam pięknie. Ale, cóż, takie czasy i tego nie zmienimy. Za duży plus uważam otwartość tego hotelu - żadnych bram, zasieków, napisów, że wstęp tylko dla gości hotelowych. Każdy może wejść, a my nawet z psem, pospacerować, przysiąść na ławce, pogapić się na jezioro z czaplą białą, wypić kawę, poczytać prasę. Ja obawiam się tylko zabudowy, gdzie dostępu bronią wysokie płoty i odstraszające tabliczki...

      Usuń
  6. Wulpińskie na 4 wygląda jak Kisajno od strony Giżycka. Wszystkie piękne, a najbardziej podoba mi się zachód schowany za drzewem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Te piękne zdjęcia są najlepszym dowodem na to, że piątkowa tradycja warta jest kultywowania. Bo i spacer fajny, i weekend wydaje się dłuższy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak, zwłaszcza o to przedłużenie łikendu chodzi. Po powrocie do domu po piątkowym wypadzie zawsze jest radość, że jeszcze tyle wolnego przed nami :-)

      Usuń
  8. Ilekroć wchodzę do Ciebie mam ucztę. Fotograficzną!
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podzielam zwyczaj spędzania łikendu poza domem:)
    Pani Ewo, zdjęcia są zachwycająco piękne Przenoszę się dzięki pani kadrom w tamte rejony:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Eluno! Bardzo mnie cieszą pozytywne opinie o zdjęciach :-)

      Usuń