środa, 9 listopada 2016

A za oknem…

…pierwszy śnieg. Piękny przez godzinę, potem mu się pogorszyło… ;-)











*  *  *


Z moim zdrowiem ciągle nie jest najlepiej… Walczę, choć momentami siły mi brakuje. Nie poddaję się jednak, mimo że wyprawy z aparatem są dla mnie bardzo trudne. Ale fotografowanie to dobra terapia i mam nadzieję, że pomoże mi się wygrzebać z doła, w jaki popadłam…


Z niedzielnej wycieczki na Wzgórza Dylewskie


W drodze wypatrzyłam jaśniutkiego myszołowa


Lis przebiegł nam drogę, wszedł do lasu, zawrócił, stanął na skarpie i pozował :-)


Kierowca kieruje, pasażer szuka obrazków ;-)


26 komentarzy:

  1. Jakie niesamowite, delikatne, artystyczne kadry. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To ostatnie zdjęcie jest po prostu przecudowne!
    Dużo zdrowia i dużo siły, Ewo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię te drzewka :-)
      A za życzenia dziękuję bardzo!

      Usuń
  3. A za oknem ciągle pięknie, i myszak wspaniały i lisek i pejzaż przydrożny, tylko to zdrowie. I mnie się przytrafiło złamać rękę, co robić? Trzymać się i wierzyć, że będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymajmy się zatem! :-)

      Usuń
    2. Bedzie dobrze bo jak inaczej...inaczej nie moze byc.

      Usuń
    3. Powtarzam to sobie codziennie :-)

      Usuń
  4. JAkie delikatnosci na Twoich zdjeciach, az milo patrzec i rozowo sie robi na duszy patrzac na pierwsze zdjecia. Lisek strasznie fajny, taki ciekawski i przyjazny. Ale Ci sie udalo! mnie kiedys taki przelecial droge ale nie zechcial sie zatrzymac a tak by mi sie podobalo zrobic mu zdjecie.
    Powrotu do zdrowia zycze a robienie zdjec to bardzo trafna terapia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lis był wyjątkowo uprzejmy według mnie, choć podejrzewam, że zawrócił, bo jakiś smaczny kąsek zostawił na drodze.
      Fotografowanie jest dobre na wszystko :-) Dziękuję!

      Usuń
  5. O chyba Ci się udało trafić włochatego, myszołowa znaczy, czyli imigrant z północy. Do mnie na południe od dwóch lat nie zalatują, za ciepłe zimy, szkoda.
    Fotki klimatyczne, miło popatrzeć, wracaj do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie nie wiem. Pokazywałam to zdjęcie na grupie ornitologicznej i nikt nie wspomniał, że to włochaty. Nie miałam lornetki przy sobie, żeby się przyjrzeć, czy ma włochate nogi :-)

      Za życzenia dziękuję :-)

      Usuń
    2. Włochaty, włochaty! Sporo ich w Dolinie, ale na Warmii już niekoniecznie. Trzymaj się Ewa! Wiosna za pasem, a gdy już nadejdzie, proponuję terapeutyczny wyjazd na mokradła w doborowym - jakby nie patrzył - towarzystwie:)))

      Usuń
    3. Dzięki, Wojtuś! Za włochatego i za towarzystwo :-)

      Usuń
  6. Żebyś tylko do jakiegoś realnego doła nie wpadła, bo to wiadomo co pod tymi liśćmi... ale ogólnie spacery dobre na wszystko, tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie wiadomo, nie wiadomo. Liść zdradliwy jest ;-)

      Usuń
  7. piękne zdjęcie tego lisa - naprawdę piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co drugi głupi ma szczęście - chciało się napisać ;-)

      Usuń
  8. przede wszystkim zdrowia dużo życzę, poprawy samopoczucia !
    cudowny ten chytrusek, pięknie zapozował ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkie zdjęcia przepiękne, chociaż tym razem chyba wygrywa lisek?
    Ale myszołów drugie miejsce! że też go tam wypatrzyłaś! U Ciebie nadal kolorowo, żadnego śniegu nie widzę :-) ))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszołów rzucał się w oczy swoim wyjątkowo białym brzuszkiem. A poza tym ja mam w wypatrywaniu ptaków niejaką wprawę :-)
      Bo już stopniał ;-)

      Usuń
  10. Cudowne kadry i fajny myszak na drzewku :). Może i włochaty, w sumie kto wie? ;)
    Tego ślicznego śniegu nie ma już niestety już od kilku dni. Za oknem szaro i mokro. Ciekawe, kiedy się to zmieni?
    Pozdrawiam i życzę dużo, dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło byłoby gdyby to był włochaty, bo zawsze to jakiś rarytas. Ale co tam, grunt, że fajny ptaszek się trafił :-)

      Za życzenia zdrowia dziękuję bardzo!

      Usuń