Wprowadziliśmy w życie taki zwyczaj, że w piątkowe popołudnia, gdy sprzyja pogoda, zaczynamy łikend małym wypadem za miasto. Nie inaczej było i teraz. Wymyśliłam, że pojedziemy drogą z Tomaszkowa do Gietrzwałdu - mam tam wypatrzone niebanalne plenery. Ale po drodze zajechaliśmy do
Mariny. To miejsce, o którym opowiadały nam dzieci, nigdy tam nie byliśmy.
Hotel & Spa to miejsce raczej nie dla nas, bardziej dla "kawiorów", jak mawia moja Córuś, ale trzeba przyznać, że prezentuje się bardzo ładnie. Skromna architektura nie dominuje pięknego otoczenia, posesja utrzymana bardzo ładnie i czysto. Kawę też podają smaczną. Niewątpliwym atutem tego miejsca jest wspaniałe położenie na półwyspie jeziora Wulpińskiego. Hasło "hotel w środku jeziora" dokładnie oddaje rzeczywistość :-)
a dzisiaj było tak: