Wernisaż mojej wystawy już za kilkanaście godzin. Emocje rosną, robota wre – wczoraj oprawiano prace, dziś zaraz biegnę zobaczyć, jak wiszą.
I kiedy wczoraj oddałam w galerii fotografie do oprawy stwierdziłam, że muszę, po prostu muszę w plener, bo zaraz zwariuję. Pogoda piękna, prawdziwie wiosenna, choć lodowaty wiaterek przypominał, że to wciąż jeszcze marzec. Wybrałam się na Maruńskie Łąki z zamiarem wypatrzenia bobra. Od razu wiadomo, że takie założenie nie może się zrealizować i tak właśnie było. Bóbr się nie pokazał, ale go ostrzegam, że to nie było moje ostatnie słowo... ;-)
 |
| Pod lasem... |
 |
| ...żurawie. Widzicie wszystkie cztery? |
 |
| Bobrze jeziorko |
 |
| Nie wiem, czy jakiś człowiek nie zrobił "porządków" na tamie... |
 |
| Słoneczko przyświecało |
 |
| Podwodny ogródek |
 |
| I wawrzynek, oczywiście |
 |
| Oraz coś żółtego |
 |
| Miodunki też znalazłam |
 |
| I motylki |
 |
| W lesie światło... |
 |
| ...i przylaszczki |
 |
| Tego mi trzeba było! :-) |