czwartek, 23 lipca 2015

Letni wieczór

Krótki spacer wieczorny. Trzeba w końcu ruszyć się z domu choćby na chwilę. Burza mózgów, gdzie pojechać – ja się poddałam od razu, Janusz chwilę później i przed każdym skrzyżowaniem nerwowa decyzja – w prawo czy w lewo ;-)
W rezultacie wylądowaliśmy w Brąswałdzie na przystani kajakowej nad Łyną. Okazało się, że słońce już za lasem, rzeka w cieniu… No i mostu nie ma! Ale spacer udany, jak zawsze. No i pies się wybiegał :-)


Przy drodze stoi kapliczka...


Złocistość


Była sobie pokrzywa...


Drzewo ozdobne


Letnia łąka


Łyna w Brąswałdzie...


...i rzut oka w drugą stronę...


...a mostu już nie ma (zdjęcie z 19.10.2013)


Biegając po wodzie


Świat podwodny...




17 komentarzy:

  1. Jak one pięknie uginają wodę, te pajączki! Wydaje się zupełnie inna materią... jak miękki metal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bardzo to fascynujący widok. A były ich tysiące :-)

      Usuń
  2. a mnie tym razem ujęły "Mojżeszki" wykorzystujące napięcie powierzchniowe wody i niewielką relację między nimi, a siłą grawitacji Ziemi. Ten most - bajka! Pamiętam go.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawa fizyki też są piękne :-)

      Usuń
  3. Kapliczka i dwie Łyny to obraz błogiego spokoju jaki tylko letnim wieczorem bywa. A most, może i nie były tak bardzo trwałe te drewniane konstrukcje, ale jakże piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten spokój letniego wieczoru dał się wczoraj odczuć. A mostu bardzo mi żal...

      Usuń
  4. A ja zdecydowanie stawiam na pozłocony owies i takież pokrzywy. I ma się rozumieć most (konstrukcyjnie przypomina trochę ten z Mostu na rzece Kwai), którego niestety nie znam, gdyż mieszkam w Olsztynie dopiero od 30 lat :) Już kiedyś zresztą napisałem, że spokojnie mogę jeździć na Podlasie, bo uroki Warmii obejrzę sobie na Pani zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja sobie wczoraj uświadomiłam, że te moje niektóre zdjęcia zaczynają mieć też wartość prawie historyczną. I jak bym dobrze pogrzebała, to znajdę zdjęcie, gdy przez ten most szliśmy. Naprawdę byłam wczoraj w szoku, gdy zobaczyłam (?), że po moście ani śladu ;-)

      Usuń
    2. Więc tym bardziej trzeba zachować je dla tzw. potomnych! Kiedyś, gdy mieszkałem w Biebrzy, wszędzie były stogi. Były tak powszechne, że nikomu nie przychodziło do głowy by je fotografować (poza Wołkowem oczywiście). Dziś nie ma ani jednego i wszyscy plują sobie w brodę, że nie zrobili żadnych fotek!

      Usuń
  5. piękna ta rzeka, bardzo malownicza i mostu naprawdę szkoda, bo idealnie wpisywał się w krajobraz, na dodatek jeszcze drewniany był, kojące widoki u Ciebie jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drewniany malowniczy most... Aż mnie zatkało, gdy spojrzałam, a tu pustka...

      Usuń
  6. U mnie number one - pokrzywa, a number one bis - owies. /może tak być?/
    Chociaż ostatnie również mnie zachwyciło, no i jeszcze drzewo ozdobne....
    Może tylko te biegające - mniej, bo żaden owad mnie nie zachwyca.. zwłaszcza że u Ciebie są jak żywe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eluś, nie takie straszne te owady ;-)

      Usuń
  7. Ładnie wygląda to drzewo ozdobne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem podejdę bliżej i przyjrzę się, co to za cudo :-)

      Usuń
  8. W pełni zgadam się z Panem Gotkiewiczem:). Magiczny ten most, magiczne to zdjęcie, magiczna ta rzeka i jeszcze w dodatku wszystko unikatowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem uda się magię sfotografować :-)

      Usuń