![]() |
| A to maleńki fragment parku w Clermont. Ciekawe, dlaczego w Olsztynie takie kwiaty nie rosną? |
piątek, 6 maja 2011
Piątkowe spojrzenie w niebo
Dziś dzień zabiegany. Jednak chwila na spacer musiała się znaleźć. Przy odrobinie dobrej woli nawet park po sąsiedzku wygląda nieźle. I można się zatrzymać, i w chmury ;-) popatrzeć.
czwartek, 5 maja 2011
Ja w futerku, siostra też w futerku...
Tytuł posta (cóż za okropne słowo!) to fragment piosenki, którą ponad 25 lat temu śpiewały siostry Maria i Barbara Winiarskie. Więcej nie pamiętam, ani tytułu, ani autora. Pamiętam tylko to jedno zdanie, które właśnie dawno temu podśpiewywał mój malutki wtedy syn ;-) A może ktoś z Was...?
Poema naiwne
Wiara jest wtedy, kiedy ktoś zobaczy
Listek na wodzie albo kroplę rosy
I wie, że one są - bo są konieczne.
Choćby się oczy zamknęło, marzyło,
Na świecie będzie tylko to, co było,
A liść uniosą dalej wody rzeczne.
Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy,
Że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem,
I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie.
A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem,
Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie.
Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
Barwy ze słońca są. A ono nie ma
Żadnej osobnej barwy, bo ma wszystkie.
I cała ziemia jest niby poemat,
A słońce nad nią przedstawia artystę.
Listek na wodzie albo kroplę rosy
I wie, że one są - bo są konieczne.
Choćby się oczy zamknęło, marzyło,
Na świecie będzie tylko to, co było,
A liść uniosą dalej wody rzeczne.
Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy,
Że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem,
I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie.
A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem,
Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie.
Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
Barwy ze słońca są. A ono nie ma
Żadnej osobnej barwy, bo ma wszystkie.
I cała ziemia jest niby poemat,
A słońce nad nią przedstawia artystę.
Czesław Miłosz, Świat (poema naiwne) - wybrane fragmenty, Warszawa, 1943
wtorek, 3 maja 2011
Grasz w zielone?
Zimno jak diabli. Wczoraj wieczorem wyszłam na spacer z Deberkiem, zmarzłam okropnie. Dziś byłam już mądrzejsza. Zabrałam opaskę na głowę i rękawiczki, ubrałam się cieplej. Zapowiadają opady śniegu. Wcale się nie zdziwię, jak się sprawdzi. Ale mimo chłodu, spacer udany. Dziś na zielono...
![]() |
| Bez słońca kolory wychodzą zimne |
![]() |
| Prawie zielone |
![]() |
| Wiosna |
![]() |
| Tu skrzypi |
![]() |
| Sad niedługo obsypie się kwiatami |
![]() |
| Debra spotkała Maszę |
![]() |
| Jezioro Krzywe |
![]() |
| Tu jakby cieplej |
![]() |
| Stworzonko |
![]() |
| Pole zielone |
![]() |
| Listek słoneczny |
![]() |
| Też prawie zielony |
![]() |
| Świerczek |
![]() |
| Spadnie śnieg? |
niedziela, 1 maja 2011
"Wczoraj" i dziś
Pierwszy dzień maja pewnie długo jeszcze będzie mi się kojarzył z Francją. Dwa lata temu, podczas naszego pobytu, wybraliśmy się na pierwszą "poważną" wycieczkę. 1 maja to był piątek, a więc mąż miał przedłużony weekend i postanowiliśmy pojechać do Prowansji, na początek do Awinionu. Pogoda dopisała, było słonecznie, a na południu wręcz gorąco.
Wyjechaliśmy z Clermont rano, a po drodze zaplanowaliśmy jeszcze postoje i odwiedziny kilku ciekawych miejsc. Ja koniecznie chciałam wjechać na szczyt Mont Ventoux, ponieważ jestem zapalonym kibicem kolarzy i Tour de France. Najpierw jednak zajechaliśmy do miasteczka Le Puy en Velay. Swoją drogą, koszmarne problemy mieliśmy ze spamiętaniem nazw francuskich miejscowości ;-)
Le-Puy-en-Velay to miejscowość w Owernii. Znajduje się tu jedno z najstarszych chrześcijańskich sanktuariów, czyli romańska katedra z X wieku. Największy skarb świątyni stanowi cudowna figurka Matki Bożej, która jest rekonstrukcją figury przywiezionej w 1254 r. przez króla Ludwika IX, a potem spalonej przez zwolenników rewolucji. Do wnętrza sanktuarium wchodzi się od dołu, jakby z piwnicy wychodzi się na poziom kościoła. U wrót katedry, wychodzących na plac Plot, zaczyna się Via Podiensis – jeden z czterech szlaków pielgrzymkowych do sanktuarium świętego Jakuba w Santiago de Compostella, w Hiszpanii.
Największe wrażenie w mieście robią sterczące ponad zabudowę skaliste stożki, a na nich niezwykłe budowle.
Przypuszcza się, że wygasłe wulkany już wcześniej były miejscem kultu dla Celtów i Gallów. W 962 roku na szczycie skały Aiguilhe, która jest kominem dawnego wulkanu, zbudowano kaplicę pod wezwaniem świętego Michała. Na szczyt wiedzie 268 stopni wykutych w czarnym bazalcie.
Można wspiąć się jeszcze wyżej, na szczyt wulkanicznego stożka o nazwie Corneille, gdzie w 1860 roku wzniesiono, wysoką na 16 metrów, statuę Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Odlano ją z żelaza pozyskanego z 213 armat zdobytych w 1855 roku pod Sewastopolem przez armię francuską. Podobno waży sto dziesięć ton.
Podczas naszego pobytu przez ulice miasteczka przechodził akurat pochód pierwszomajowy, a później zapowiadano biegi uliczne. My jednak pojechaliśmy dalej, na południe.
To było "wczoraj". A dziś?
Dziś wizyta na XIV Krajowej Wystawie Psów w Dobrym Mieście. Debra została w domu, jej kariera wystawowa już się zakończyła. Ani jej, ani mnie to nie kręci. Ale lubię pogapić się na pieski.
Wyjechaliśmy z Clermont rano, a po drodze zaplanowaliśmy jeszcze postoje i odwiedziny kilku ciekawych miejsc. Ja koniecznie chciałam wjechać na szczyt Mont Ventoux, ponieważ jestem zapalonym kibicem kolarzy i Tour de France. Najpierw jednak zajechaliśmy do miasteczka Le Puy en Velay. Swoją drogą, koszmarne problemy mieliśmy ze spamiętaniem nazw francuskich miejscowości ;-)
Le-Puy-en-Velay to miejscowość w Owernii. Znajduje się tu jedno z najstarszych chrześcijańskich sanktuariów, czyli romańska katedra z X wieku. Największy skarb świątyni stanowi cudowna figurka Matki Bożej, która jest rekonstrukcją figury przywiezionej w 1254 r. przez króla Ludwika IX, a potem spalonej przez zwolenników rewolucji. Do wnętrza sanktuarium wchodzi się od dołu, jakby z piwnicy wychodzi się na poziom kościoła. U wrót katedry, wychodzących na plac Plot, zaczyna się Via Podiensis – jeden z czterech szlaków pielgrzymkowych do sanktuarium świętego Jakuba w Santiago de Compostella, w Hiszpanii.
Największe wrażenie w mieście robią sterczące ponad zabudowę skaliste stożki, a na nich niezwykłe budowle.
Przypuszcza się, że wygasłe wulkany już wcześniej były miejscem kultu dla Celtów i Gallów. W 962 roku na szczycie skały Aiguilhe, która jest kominem dawnego wulkanu, zbudowano kaplicę pod wezwaniem świętego Michała. Na szczyt wiedzie 268 stopni wykutych w czarnym bazalcie.
Można wspiąć się jeszcze wyżej, na szczyt wulkanicznego stożka o nazwie Corneille, gdzie w 1860 roku wzniesiono, wysoką na 16 metrów, statuę Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Odlano ją z żelaza pozyskanego z 213 armat zdobytych w 1855 roku pod Sewastopolem przez armię francuską. Podobno waży sto dziesięć ton.
Podczas naszego pobytu przez ulice miasteczka przechodził akurat pochód pierwszomajowy, a później zapowiadano biegi uliczne. My jednak pojechaliśmy dalej, na południe.
![]() |
| Francja. Jedziesz sobie, a tu co krok jakiś zamek ;-) Ten to Château de Polignac |
![]() |
| Zjeżdżamy z drogi głównej w prawo |
![]() |
| Panorama miasta robi niezwykłe wrażenie |
![]() |
| Musimy się wspiąć wysoko w górę |
![]() |
| Do katedry wiedzie labirynt uliczek, ciągle pod górkę |
![]() |
| Potem mozolnie pokonując kolejne schodki, wspinamy się do figury |
![]() |
| Jest ogromna |
![]() |
| A to wnętrze, widzicie te śrubki i nakrętki? |
![]() |
| Katedra z góry wygląda na niewielką |
![]() |
| Można sobie wyjrzeć przez okienko |
![]() |
| A tak wygląda stąd kaplica św. Michała |
![]() |
| Surowe wnętrza kaplicy |
To było "wczoraj". A dziś?
Dziś wizyta na XIV Krajowej Wystawie Psów w Dobrym Mieście. Debra została w domu, jej kariera wystawowa już się zakończyła. Ani jej, ani mnie to nie kręci. Ale lubię pogapić się na pieski.
![]() |
| Psia arystokracja? |
![]() |
| A te jakieś nieubrane ;-) |
![]() |
| Bliski sercu kudłacz, choć nie bouvier a CRT, czyli czarny terier rosyjski |
![]() |
| Znajoma rodzinka wilczaków: Calanthe, Declan i malutka Enid, Wilki z Polskiego Dworu |
![]() |
| Ceskoslovensky Vlcak - Enid startująca w klasie baby |
![]() |
| Młodziutki basenji |
![]() |
| Bullmastiff, czyli Debisiowy szkolny kolega Maniek |
![]() |
| Młodziutki dog o nietypowej maści merle |
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































