piątek, 23 listopada 2012

W szarości

W końcu odzyskałam wolność, piec gazowy pracuje, a ja mam czas do własnej dyspozycji. Poszłyśmy więc z samego rana z Debiśką w plener. Po widokach ze zdjęć można by sądzić, że wyjechałyśmy za miasto, ale zapewniam, że dalej niż 500 m od domu nie odeszłyśmy ;-)


Olsztyn - centrum miasta


Obserwatorium astronomiczne dziś niewiele wypatrzy


Stamtąd przyszłyśmy


I znowu spotkanie z jemiołuszkami


Nad stawem


Mewy biorą kąpiel


Rzeźba za mgłą


A w ogródku wiosna?


Modraszka na śniadanie zajada orzeszki

8 komentarzy:

  1. Wyszło na to, że u Ciebie w ogródku najwięcej się dzieje i jest najbardziej kolorowo.
    E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, tak wyszło. Jeden maleńki kwiatek rozświetlił cały dzień :-)

      Usuń
  2. Przy szarościach dnia, pierwiosnki wyglądają prześlicznie...
    Zauważyłam, że sikory uwielbiają orzechy arachidowe.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie kwiatki, jak widzać, w szkole przetrwania ;-)

      Orzechy mają dużo tłuszczu, czyli to, co sikorom teraz niezbędne.

      Usuń
  3. W takich chwilach nie lubię dużych miast. Zazdroszczę tym, którzy się z tego "kotła" wyrwali. Z drugiej strony....
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, wiesz, wszystko ma swoje plusy i minusy...

      Usuń
  4. Piękną masz mgłę, moja za oknem jakby mniej poetycka :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno poetycka, przyjrzyj się dobrze ;-)

      Usuń