sobota, 21 listopada 2015

Był sobie spacer

A już miałam nadzieję, że poleniuchuję w domu, ale słońce wyszło i cóż było robić. Trzeba było wybyć przynajmniej na mały spacer, żeby pies nogami poruszał, bo obrasta w tłuszcz na kanapie. Listopad, zwłaszcza ostatnio, to deszcz; deszcz to błoto; błoto to brudny pies; brudny pies to piach w …łóżku. Czyli pojechaliśmy w teren cywilizowany, żeby grzecznie pospacerować po suchych, czystych chodnikach nad jeziorem Krzywym.

Jak zwykle wlokłam się z tyłu, co rusz znajdując ciekawy obiekt do sfotografowania, aż stanęło na tym, że Janusz z Debiśką pójdą dziarskim marszem na przód, a ja będę kontemplować ;-) Spotkamy się gdzieś po drodze.

Na początek brzezina. Weszłam między drzewa, znalazłam ciekawe roślinki, a chwilę później pośliznęłam na mokrym kawałku drewna i wywaliłam się na ziemię. Na szczęście aparat utrzymałam w wyciągniętej do góry ręce. Instynkt fotografa nie zawiódł!










Później szłam już nad wodą i widziałam różne cuda.








Spotkałam łabędzie.












Widziałam kaczuszki.






Aha, i jezioro też było.






A potem owoc morza:





I do wyjścia :-)




26 komentarzy:

  1. Piękna wycieczka i piękne zdjęcia! Brzezina malownicza, szkoda tylko, że sesja okupiona tym klapnięciem... Czy to trzecie z kolei zdjęcie powstało z pozycji horyzontalnej? :-))))
    Mam nadzieję że tam była kupa miękkich liści.. :-))
    Woda i ptaki też cudne (co Ty wyprawiasz z tą wodą), świetne są te Twoje fantazje....:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, klapnięcia na ziemię nie wykorzystałam do zrobienia zdjęcia ;-)
      Tak, była kupa miękkich liści, na dodatek mokrusieńkich i zabłoconych. Ale wyschło, się otrzepało i wyszło się na ludzi ;-)
      Ja nic nie wyprawiam, to woda i światełko ;-)

      Usuń
  2. U was to przynajmniej słońce przyświecało ;)
    No, ale każda pogoda jest dobra na spacer :)
    PS. Te ciekawe roślinki, to nie roślinki a grzyby ... Wrośniak różnobarwny (Trametes versicolo)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, niespodziewanie przyświeciło prawie do późnego popołudnia.

      Ja wiem, że grzyb to... grzyb, ale dla mnie bardziej roślinka niż zwierzątko ;-) Dziękuję za objaśnienie, jak się ten piękny osobnik nazywa :-)

      Usuń
  3. Wspaniałe zdjęcia. Jestem zachwycony! Bez liści jest już zupełnie inaczej, ale na swój sposób też pięknie. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! Dziękuję! :-)

      Usuń
  4. Pani to nawet ze zwykłego spaceru cuda wymaluje! Łabędź na jedenastej i ostatnie!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co mi zostało - tylko cieszyć się życiem :-)

      Usuń
  5. Woda pięknie Ci pozowała do zdjęć. Super ujęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, woda czasem potrafi być łaskawa dla fotografa :-)

      Usuń
  6. Uwielbiam brzozy, a Ty pięknie pokazałaś je na zdjęciach. Odbicia w wodzie są śliczne, no i łabędzie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja też lubię brzozy bardzo :-)

      Usuń
  7. Nie wiem Pani Ewo, jak Pani to robi:) Bardzo mi się podobają wszystkie fotografie, również te z FB (a wyjątkowo łabędzie "odlot"). Ja również wyskoczyłam dziś w teren jak tylko dotarły do mnie ...czwarte, prawie popołudniowe promienie słońca:). Lenistwo ostatnio nie zna granic, a zadyszka po przejściu kilometra...jak najbardziej ...daje o sobie znać...:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Pani Iwono! Jest mi szczególnie miło, że od Pani słyszę takie dobre słowa, bo przecież gŁoś z bagien prezentuje fotografie znakomite!
      Również serdecznie pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Ach !!! Cuda w wodzie i kaczkowe portrety ;) i niezwykle fotogeniczna brzezina :D, wspaniale nastrajają takie widoki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wczoraj był cudowny dzień. Po pierwsze - dawno niewidziane słońce się pokazało. Po drugie - jakoś tak rześko i energetycznie było. Po trzecie - widoki się spisały :-)

      Usuń
  9. Przepiękne zdjęcia! Gratuluję dobrego oka. Nie każdy potrafi zrobić dzieło sztuki ze zdjęcia "zwykłej" wody. Mój faworyt - zdjęcie szóste od dołu. Ge-nial-ne.
    Pozdrawiam
    (P.S. w wolnej chwili zapraszam też do mnie - mgliste-szlaki.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! "Zwykła" woda to moja specjalność ;-)

      Na mgliste szlaki będę zaglądać.

      Usuń
  10. Fakt, cholerne słońce wyrwało z domu, a było tak przyjemnie przed telewizorkiem:) Dla mnie nr 1, to zdecydowanie kaczuszki i brzezinka (czy to ta, widoczna z Bałtyckiej?). PS. Fajnie, że i spacer udany, i że głowonóg na kolację się złowił:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy spacer z dobrym nastawieniem jest udany!

      Tak, to brzezinka znad Miłej, a kolacja pyszna ;-)

      Usuń
  11. No to tak, różne cuda w wodzie świetne, pocztówki jeziorowe, czyste zawodowstwo, ale kaczki to absolutne mistrzostwo świata. Rozumiem, że nagle i niespodziewanie wróciło wszystko co najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja mam taką nadzieję :-)

      Usuń
  12. A w Dobrym Mieście po Łynie pływa łabędź Kuba z panią Łabędziową. I zdaje się, że nawet przypływają na wołanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś, dawno temu, na Kośnie była para łabędzi, która na wołanie przypływała z drugiego brzegu jeziora :-)

      Usuń
  13. Wybywanie z domu jak i doń wracanie to najlepsze co można zrobić - samo siedzenie w domu dobre jest tylko przez kilka godzin dziennie i to pod warunkiem że się ma
    1 - zapalony kominek
    2 - filiżankę kawy
    3 - dobre towarzystwo (w realu, lub na blogach internetowych)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tym, co napisałeś! Co prawda, nie mam kominka, ale zapalam świeczki - też jest klimatycznie. Zamiast towarzystwa może być dobra książka. :-)

      Usuń