środa, 12 marca 2014

W brzozowym gaju

Dostałam nowy aparat! Cieszę się, jak dziecko :-) Nie przeraża mnie nawet fakt, że sporo nauki przede mną.
Dziś, korzystając z wiosennej pogody (choć na jeziorze ciągle lód) wybrałam się na autobusowy spacer, oczywiście z Debiśką. Pojechałyśmy nad Zatokę Miłą i piechotką wracałyśmy do domu, po drodze gapiąc się w poszukiwaniu ciekawych kadrów. Cztery godziny łażenia przyniosło trochę materiału fotograficznego do weryfikacji ;-)
















*  *  *

I na kawę zaszłyśmy...



piątek, 7 marca 2014

Spacerkowanie

Ostatnio bardzo dużo czasu spędzam z Kubisiem. Mama Kuby pracuje, a tata, który jest na urlopie tacierzyńskim, musiał wyjechać. Babciuję więc po kilka godzin dziennie. Kuba ma już siódmy miesiąc, ładnie siedzi, buszuje za zabawkami na macie na podłodze, śmiejemy się i rozrabiamy. Apetyt dopisuje. Mama karmi go piersią, a ja maminym mlekiem z butelki. Ostatnio Kubuś zajada też przetarte warzywa i to jest dopiero fascynujące, jak się obserwuje go, gdy ze smakiem zmiata z łyżeczki kolejne porcje przetartej marchewki, pietruszki czy cukinii.
Nieodłącznym elementem babciowania są też codzienne spacery z Kubisiem w wózku. Po kilkunastu minutach Kuba zasypia, a ja zwiedzam okolice. Chodzimy po Kolonii Mazurskiej - starym osiedlu domków jednorodzinnych, położonym na skraju miasta. Po kilku dniach zwiedzania znam już wszystkie uliczki, wiem, gdzie są równe chodniki, gdzie mieszkają przyjazne psy albo kolorowe koty. Widziałam w oknie klatkę z pomarańczowym kanarkiem, kury w zagrodach, kwitnące w trawie przebiśniegi, krokusy i jakieś ładne, żółte kwiatki, których nie znam.
Na dzisiejszym spacerze naliczyłam sześć spotkanych kotów (jeden calutki biały z czarnym ogonem ;-) Gapiłam się w niebo na przelatujące klucze gęsi i żurawi. Dwie godziny łażenia, więc człowiek ma okazję na spokojne myślenie i relaks. I żeby tylko ramiona tak nie bolały i kręgosłup nie doskwierał... ;-)







niedziela, 2 marca 2014

Zamglona wycieczka

Od rana zimno i mglisto. Ruszyliśmy się jednak w poszukiwaniu zamglonych widoczków. Kierunek Pluski. Najpierw zajechaliśmy nad jezioro Łańskie. Ale szybko stamtąd uciekliśmy, bo znad jeziora skutego lodem, zaciągało przeraźliwe zimno. Potem pojechaliśmy do Orzechowa, wsi zagubionej wśród lasów. Zostawiliśmy auto na parkingu i poszliśmy w kierunku rzeki Marózki. Debiśka się wybiegała, a potem wytarzała w mchu i sosnowych igłach ;-)
Po powrocie do samochodu uznaliśmy, że należy się nam obiad i ruszyliśmy do Olsztynka. Wylądowaliśmy w końcu w zajeździe "Jagiełek", który od razu dostał od nas wielkiego plusa, bo nie było problemu, żeby wejść do środka z psem. Spałaszowaliśmy na spółkę ogromną porcję "Wilczego jadła", czyli smaczny placek ziemniaczany z gulaszem.
Wracaliśmy do domu oczywiście, nie najprostszą drogą, a przez Gągławki i Bartążek, gdzie jeszcze zdołałam wypatrzeć z samochodu ciekawe, warte sfotografowania widoczki.


Jezioro, lód i mgła


Zatrzymaliśmy się, by sfotografować zamgloną aleję...


...a obok drogi na polu spacerował żuraw


Samotne drzewko


Pozostałości po rządowych ośrodkach nad Łańskim


Drugi brzeg


Idziemy do lasu


Marózka malowniczo płynie wśród drzew


Taką rodzinkę spotkaliśmy


Janusz taszczył statyw, więc trzeba było zrobić takie zdjęcie ;-)


Kościół w Orzechowie


W zaroślach


Sarenki na łące


Widoczek



sobota, 1 marca 2014

Trzeba...



W drodze – Kwitajny

Nasza droga nad morze najczęściej wiedzie tzw. "zadupiami", czyli nie jedziemy w kolumnie samochodów "siódemką", tylko bocznymi drogami. Między Morągiem a Pasłękiem leży wieś Kwitajny. Czasem robimy tam przystanek, by popatrzeć na ciekawą zabudowę. Tym razem, czyli w ubiegłą sobotę też zatrzymaliśmy się i obeszliśmy stary pałac, wchodząc tylnym wejściem, gdzie nie było tabliczki: "teren prywatny, wstęp wzbroniony" ;-) Aktualnie pałac należy do prywatnego właściciela, który remontując fasadę widoczną od strony szosy (ta różowa) stworzył pozory, że obiekt jest poddawany renowacji...
Kwitajny to jedna z najstarszych wsi województwa warmińsko-mazurskiego, była własność rodu Dönhoffów. O historii wsi można poczytać na stronie Moje Mazury.


Osiemnastowieczny kościół p.w. Chrystusa Króla,
odremontowany ze środków m.in. Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego,
Gminy Pasłęk i mieszkańców


Wejście na tereny pałacowe wiedzie przez zabytkowy mostek


Pałac od zaplecza ;-)


Fasada wyremontowana...


Ruiny oranżerii


Na terenie wsi jest kilka stawów, połączonych strumieniami, położonych na różnych wysokościach


*  *  *

Szperając w sieci w poszukiwaniu materiałów do wpisu, po raz kolejny złapałam się na tym, że nie znam dokładnych granic między Warmią a Mazurami.
No, tak nie może być! Warmia to Warmia :-)


Województwo Warmińsko-Mazurskie: granice Warmii i Mazur;
mapka ze strony Mazury Travel

sobota, 22 lutego 2014

Tam i z powrotem

Bladym świtem, czyli kilka minut po 6:00 wyjechaliśmy z domu. Było pochmurno, bardzo mglisto, a miejscami padał deszcz. W Stegnie wysiedliśmy po 9:00 i ruszyliśmy na spacer plażą. Świeciło piękne słońce, na niebie lekkie obłoczki, cisza i piękne morze... Przedeptaliśmy chyba z 10 km, na pniaczku leżącym na piasku zrobiliśmy przystanek na kawę i pączki i przed 17:00 byliśmy z powrotem w domu. Potrzebowaliśmy takiego oddechu :-)







piątek, 21 lutego 2014

Pół roczku...

...kończy dziś Kuba :-)


Babciowanie, Kubusiowanie :-)


Najlepsze życzenia dla wnuka od babci :-)