piątek, 5 czerwca 2015

Dzień łamania zakazów

Stoi przy drodze do lasu tablica z zakazem wjazdu. Obok nawet parking zrobiono. A do celu kawałek drogi, dla kontuzjowanej stopy to nie przelewki. Ambitnie ruszyliśmy pieszo. Słoneczko przygrzewało, szło się nieźle, tylko drogi jakoś nie ubywało. W końcu Janusz stwierdził, że takie zakazy to dyskryminacja starszych ludzi (to my!), wrócił po samochód i dalej pojechaliśmy do Rezerwatu Małga, łamiąc zakazy...
Małga to wieś, po której została tylko, naruszona już mocno zębem czasu, wieża kościelna. O historii tego miejsca można przeczytać tu albo tu. A kiedyś wieś wyglądała tak:


         Źródło: Pokochaj Mazury


a dzisiaj tak:














Okolice byłej wsi to teraz rezerwat, który chroni miejsca występowania rzadkich ptaków, m.in. cietrzewi. Obejmuje zabagniony odcinek rzeki Omulew. Kilka lat temu widzieliśmy tam na drodze watahę wilków (a aparat akurat był w plecaku, aaaa!) i zawsze liczę po cichutku na ponowne spotkanie. Wczoraj, niestety, ze zwierząt na literkę w spotkaliśmy tylko wiewiórkę, a nawet dwie :-)














W drogę powrotną, jak zwykle, wyruszyliśmy w innym kierunku. I znowu wylądowaliśmy całkiem przypadkiem nad rzeką Omulew, a w połowie leśnej drogi, którą jechaliśmy znowu stał zakaz wjazdu. W połowie! Że niby co teraz, zawracać? Nie zawróciliśmy...




PS. Mam nadzieję, że żaden strażnik leśny tego wpisu nie przeczyta...


22 komentarze:

  1. Te zakazy czasem są aż na wyrost, w niektóre miejsca to nawet wejść nie można pieszo , fajnie że udało się Wam spokojnie przejechać i nie złapać mandatu :-)

    Pozdrawiam serdecznie i szybkiego powrotu do pełni sił życzę :-) pa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozumiem, że las to nie autostrada i staram się unikać takich sytuacji. Ale czasem się nie da...

      Za pozdrowienia dziękuję bardzo! :-)

      Usuń
  2. Może dziuple wiewiórcze ukrywały kamerki tajnego monitoringu straży leśnej :)))
    Spotkać wilka to chyba niesamowite wrażenie, a całą watahę... ojej!
    A zdjęcia piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkania z wilkami nigdy nie zapomnę! Na samo wspomnienie serce wali z emocji :-)
      A wiewiórki raczej nie wyglądały na przebranych strażników ;-)

      Usuń
  3. Piękna wyprawa, historia podobna do Orzechowa, tam też głównie kościół pozostał. W miejscu, w którym spotkałem wilka (równo rok temu) byłem już ponad 100x ... niestety nic. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orzechowo, Małga - sporo jest na naszych terenach taki wsi, po których niedługo całkiem ślad zaginie. Jeszcze kilka lat temu przy kościele w Małdze było kilka zadbanych grobów, a i sam cmentarz był widoczny. Teraz została ta jedna tablica w chaszczach, a jak ktoś nie wie, to się nawet nie domyśli...
      A wilki, ech...

      Usuń
  4. No to trochę macie na sumieniu... Chociaż - jakież Wy stwarzacie zagrożenie?! Tacy przyjażni dla środowiska jak mało kto!
    Piękne zdjęcia :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - nie lubię takich sytuacji. A z drugiej strony przecież staramy się nie ingerować w przyrodę i jej nie szkodzić!

      Usuń
  5. Zawsze mnie przeraża, że człowiek jest w stanie zetrzeć na proch coś co powinno trwać wieki, a Małga to przecież nie prehistoria. Kiedyś zawieźliśmy sasiada w okolice gdzie był jego rodzinny dom, nie zostało nic, tylko po starych jabłoniach doszliśmy gdzie dom stał i wtedy pokazały sie fundamenty. Stary człowiek płakał jak dziecko::)) Wycieczka piękna i okolice piękne i foty piekne jak zwykle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy popatrzeć na te stare zdjęcia i na stan obecny - trudno to pojąć. Ludzie tam żyli, budowali swoje domy, rodziły się dzieci... A zaraz nawet śladu nie będzie... Bardzo to przykre...
      A za miłe słowa - dziękuję :-)

      Usuń
  6. Ewcia, a jakbyście tak sobie rowery sprawili? Wtedy dalsze odcinki łatwiej pokonać i nie narażać się na mandat. Ale oczywiście to zależy od kondycji, bo jazda rowerem też wymaga wysiłku. No i od tego, czy tym rowerem się da, bo czasem naprawdę trzeba być wyczynowcem...
    Chciałabym tam pojechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rowery są. Janusz jeździ codziennie do pracy, ma też rower bardziej wyczynowy, a i ja coś bym w garażu znalazła. Ale trzeba by auto przysposobić do ich przewozu. Trochę to skomplikowane...

      Usuń
  7. Oj nieładnie łamać zakazy ;) ale po to one są żeby to robić :) Piekne zdjecia , najładniejsze te z wieżą pośród zieleni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem i źle się z tym czuję! Ale jak one nie do końca mądre...?
      Tak, ta wieża robi wrażenie :-)

      Usuń
  8. Pani Ewo znak wyrażający mrugniecie oczka na końcu pierwszego zdania miał na celu wskazać pani że piszę to w żarcie :) Sam często łamie zakazy i nakazy które są bzdurne , niestety żyjemy w czasach idiokracji unioeuropejskiej i niektóre rzeczy są nam narzucane wbrew naszej woli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też to odebrałam, co nie przeszkadza mi źle się czuć, bo jednak lubię być w porządku. Zawsze, o ja naiwna, zakładam, że zakazy ustalają mądrzy ludzie z uzasadnionych powodów. Niestety, często przekonuję się, ze to tylko moje pobożne życzenia ;-)

      Usuń
  9. Przeczytałam całość i musiałam zaczynać drugi raz. Chociaż nie pochodzę z Twoich okolic, mam na myśli Olsztyn, to właśnie tam zrozumiałam wiele rzeczy.
    Zastanawia mnie ten kamień nagrobny i wiek pochowanych , zastanawia mnie data ich śmierci.... przyczyna ....
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, na naszych terenach historia jest skomplikowana, a ludzkie losy razem z nią. Mnie także wiele rzeczy trudno zrozumieć... Myślę, że chociaż pamięć się należy...

      Usuń
  10. Wielkich szkód nie poczyniliście, a raczej odwrotnie - powinniście mieć stałą przepustkę, bo mało kto tak sławi nasze tereny, jak Ty, Ewo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Kasiu, za miłe słowa :-)

      Usuń
  11. Piękna relacja i jeszcze piękniejsze foty. no i spoko, mandatu nie będzie... A gwoli ścisłości to zakazy ustanawiają posłowie w ustawie o lasach a nie jest to widzimisię leśników, żeby z nas zawziętych cerberów ktoś nie robił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i proszę! Uderz w stół, a od razu leśniczy się odezwie ;-)

      Cieszę się, że leśna relacja się podoba, bo ten las to jeden z piękniejszych, chociaż u nas wszystkie niczego sobie. I tajemnic kryją sporo.

      Posłowie? Ech, czego oni nie wymyślą...

      Usuń