Już trzeci tydzień oglądam wyścig Tour de France. Kiedyś, ponad dwadzieścia lat temu, zobaczyłam na ekranie telewizora piękne widoki, które mnie zafascynowały i zaciekawiły. Okazało się, że to transmisja z wyścigu kolarskiego. Oprócz sportowej rywalizacji pokazywano również piękne okolice, którymi przemieszczali się kolarze. I tak zakochałam się najpierw we Francji, a potem w kolarstwie. Co roku w lipcu zasiadam przed telewizorem i pilnie śledzę transmisje z poszczególnych etapów, a przy okazji zwiedzam Francję. Wcześniej, w maju, jest wyścig Giro d'Italia, czyli jedziemy przez Włochy, a we wrześniu podziwiam Hiszpanię podczas Vuelta Espana :-)
W 2009 roku spędziłam przełom kwietnia i maja we Francji w Masywie Centralnym. Mąż był w delegacji, pracował, a ja włóczyłam się po mieście. W wolnym czasie robiliśmy dłuższe samochodowe wycieczki.
I teraz, gdy publikowana jest trasa wyścigu, sprawdzam, czy nasze drogi się czasem nie przecinają.
Tym razem, w niedzielę 20 lipca, trasa Tour de France częściowo wiodła przez Prowansję, do miasta Nimes, a po drodze kolarze przejeżdżali między innymi przez Beaucaire. Nocowaliśmy tam podczas naszego zwiedzania południowej Francji. Siedzieliśmy więc przed telewizorem i wypatrywaliśmy znajomych widoków. "O tu, tu piliśmy kawę" - wrzeszczeliśmy jedno przez drugie, gdy kolarze pedałowali po ulicach miasteczka w potężnej ulewie ;-)
I tak zatęskniłam do mojej francuskiej przygody i postanowiłam trochę powspominać.
Beaucaire to niebyt duże (około 20 tysięcy mieszkańców) miasto w regionie Langwedocja-Roussillon, w departamencie Gard, niedaleko Awinionu. To typowe francuskie miasteczko, z ruinami zamku, starą katedrą i portem jachtowym, połączonym kanałem z przepływającym w pobliżu Rodanem. Przyjechaliśmy tam wieczorem (było po drodze), zarezerwowaliśmy hotel, a później odbyliśmy wariacki wypad nad Morze Śródziemne. Chciałam chociaż rzucić okiem na Park Narodowy Camargue. I faktycznie przejechaliśmy przez teren parku, widzieliśmy flamingi, zamoczyliśmy ręce w Morzu Śródziemnym i wróciliśmy w kompletnych ciemnościach do hotelu. Drugiego dnia, rano, pospacerowaliśmy po miasteczku, a po kilku godzinach ruszyliśmy w drogę powrotną do Clermont.
 |
| Tych kwiatków im zazdroszczę :-) |
 |
| Zamek góruje nad miastem |
 |
| Po drodze kościół z XII wieku |
 |
| Lubię takie skalne konstrukcje |
 |
| Wewnątrz murów ruiny |
 |
| Z parku wokół zamku schodzimy do miasteczka |
 |
| W pobliżu płynie Rodan |
 |
| Zabytkowy widoczek |
 |
| Le Drac - jak kto zna język francuski, to poczyta o smoku na tablicy ;-) |
 |
| Niedziela, czyli dzień targowy |
 |
| Sklep rybny |
 |
| Jedna z głównych ulic; tędy przejeżdżali kolarze |
 |
| Obok port i mnóstwo jachtów |
 |
| Kawa w Beaucaire... |
 |
| ...a nad głową kaktus w rynnie ;-) |
 |
| A na drodze, oczywiście jak to na południu, platany |