Wybieraliśmy się do Clermont na trzy tygodnie, mąż w delegację do pracy, ja do towarzystwa. To kolejna już jego podróż do Clermont, każda inną trasą. Tym razem lot z Warszawy do Genewy przez Zurich. W Genewie wypożyczyliśmy samochód i dalszą drogę przebyliśmy już autem. Warszawa pożegnała nas słońcem, a w Genewie pogoda zaczęła się psuć. Do Clermont zajechaliśmy wieczorem w strugach deszczu.
Lot z Zurichu do Genewy trwał tylko około 30 minut, samolot prawie pusty, piękne widoki. Szkoda tylko, że ja się boję latać!
Lotnisko w Genewie podzielone jest na dwa sektory: szwajcarski i francuski. My wylądowaliśmy w Szwajcarii i musieliśmy się przespacerować do części francuskiej, bo tam odbieraliśmy auto. Szliśmy z walizami, jechaliśmy ruchomym chodnikiem w towarzystwie kilkunastu osób w podobnej sytuacji. Są drogowskazy, więc w końcu się udało.
W drodze powrotnej mieliśmy trochę wolnego czasu do wylotu do Warszawy (tym razem bez przesiadki), pogoda była piękna, postanowiliśmy więc zajechać jeszcze nad Jezioro Genewskie w mieście. Ze względu na to, iż lotnisko przylega do granicy z Francją, dla obywateli francuskich (i nie tylko), przyjeżdżających bezpośrednio z Francji, funkcjonuje oddzielny pas drogowy od granicy na samo lotnisko. W ten sposób nie trzeba przekraczać granicy i wjeżdżać na terytorium Szwajcarii. My wjechaliśmy, pojechaliśmy szukać jeziora, potem miejsca do zaparkowania. W końcu się udało i wyszliśmy choć trochę przespacerować się nad wodą. A potem musieliśmy wjechać z powrotem do Francji, bo we francuskiej części lotniska oddawaliśmy samochód. W pewnym momencie już nie wiedziałam, gdzie jesteśmy. Ale udało się wrócić do Francji ;-) Jeszcze zatankowaliśmy samochód, oddaliśmy go, a potem poszliśmy spacerkiem do hali odpraw.
Żegnaj Genewo, żegnaj Francjo! Warszawa przywitała nas ulewą.
 |
Genewa – drugie pod względem liczby mieszkańców miasto Szwajcarii |
 |
Położone jest w południowo-zachodniej części kraju, nad Jeziorem Genewskim i rzeką Rodan |
 |
Fotografuję z samochodu i ledwo zdążam uchwycić kolejne atrakcje |
 |
Bulwar nad jeziorem. Platany jeszcze się nie obudziły z zimowego snu. |
 |
Pudełka kredek czy skrzynki na prąd? |
 |
Wjeżdżamy do Francji, przed nami granica |
 |
Kierunek Lyon |
 |
I po trzech tygodniach jesteśmy z powrotem. W oddali jakaś rzeźba nowoczesna? |
 |
Przejście graniczne, oczywiście... |
 |
Genewa jest stolicą francuskojęzycznego kantonu |
 |
Jazda po torach tramwajowych nie bardzo mi się podobała |
 |
Platany już zielone |
 |
Najpiękniejszą perłą Jeziora Genewskiego jest największa na świecie 140-metrowa fontanna |
 |
Przystań żeglarska w centrum miasta |
 |
Jak na Szwajcarię przystało, fajne auto zaparkowało przed nami |
 |
Na lotnisko łatwo trafić |
 |
W Genewie mieszczą się siedziby wielu międzynarodowych organizacji, w tym ONZ |
 |
Żegnamy konika :-( |
 |
Ogromna dysza wyrzuca w powietrze 500 l wody na sekundę z prędkością 200 km/godz. I powstaje tęcza :-) |
 |
Kierunek dobry; wyjeżdżamy z Francji, ale najpierw trzeba wjechać z powrotem ;-) |
 |
A więc granica... Już nie wiem, po której stronie jesteśmy ;-) |
 |
A to dojazd tuż przed lotniskiem, ziemia francuska |
 |
A za płotem Szwajcaria |
 |
...i szwajcarskie lotnisko |
 |
Szwajcaria to państwo neutralne od 1815 roku |
 |
Wyżej niż Alpy. Szkoda wyjeżdżać... |
oooo, zielone drzewa! Czy zdjęcia są tegoroczne ? Bo coś mi się nie wydaje ...
OdpowiedzUsuńNiestety, pod koniec kwietnia platany wyglądają jakby uschły, a dopiero w połowie maja zaczynają się zielenić.
OdpowiedzUsuńTakie wszystko posprzątane i poukładane. Wolę Włochy, Francję lub Anglię. Ale zdjęcia jak zwykle świetne.
OdpowiedzUsuńJakie sliczne zdjecia!
OdpowiedzUsuńW Genewie bywam dość regularnie, bo tam mieszka moja Siostra. Niektórych rzeczy nie dostrzegałam...