Żeby jakoś zacząć, muszę napisać, że wczoraj rano była paskudna pogoda, deszczyk i zimno. A planowaliśmy włóczęgę samochodem po Warmii. Po chwili zwątpienia postanowiliśmy jednak pojechać. Celem wycieczki było Krosno koło Ornety. Odwiedziliśmy je niedawno, ale to bardzo piękne miejsce, więc postanowiliśmy sprawdzić, czy nie straciło nic ze swego uroku. Po drodze przeglądałam "Kanon krajoznawczy Warmii i Mazur" i Janusz kątem oka wypatrzył żółty znaczek na mapie, czyli ciekawe miejsce. Okazało się, że to wieś na drodze z Dobrego Miasta do Miłakowa, a więc można i tam zajrzeć.
Ełdyty Wielkie to najstarsza wieś parafialna na Warmii. Lokowana była 10 lipca 1289 roku przez biskupa warmińskiego Henryka Fleminga. Pierwszym właścicielem wsi był Kondrad Wendepfaffe, szwagier biskupa. Do 1945 r. wieś należała do rodziny Strachowsky. Po 1945 w Ełdytach funkcjonował PGR.
Kościół w Ełdytach pw. św. Marcina, uważany za najstarszy na Warmii, wybudowano w latach 1310-1320, restaurowano w 1885-1886. Jest to budynek murowany z kamienia polnego, w górnej części ceglany, ma wyposażenie neogotyckie. Przy kościele zachowany jest fragment dawnego cmentarza i nagrobek Wilhelma Strachowskiego, tragicznie zmarłego w pojedynku syna właścicieli. W sąsiedztwie kościoła barokowa osiemnastowieczna, posadowiona na kolumnie rzeźba Chrystusa, wykonana z piaskowca.
W XVIII wieku funkcjonował tu młyn wodny i wiatrak. We wsi zachował się XIX w. dwór. Budynek dworu jest budowlą jednokondygnacyjną na rzucie prostokąta z dwukondygnacyjnym ryzalitem. Od 2002 r. dwór jest własnością prywatną.
Najpierw pospacerowaliśmy po okolicy, drogą na wzgórze, żeby Debiśka też miała jakiś pożytek z wycieczki ;-) Wyszło słońce, było ciepło, cicho i pięknie. Potem wróciliśmy do wsi, obejrzeliśmy kościółek z zewnątrz i wyruszyliśmy dalej.
|
Jedziemy, wcale nie pędziliśmy. Po prostu było ciemno i aparat nie dał rady ;-) |
|
Bardzo lubię takie dróżki |
|
Warmińska kapliczka schowana z zaroślach |
|
Chwila kontemplacji |
|
Droga pnie się pod górę |
|
Listek w potrzasku |
|
Oko w oko z winniczkiem |
|
Prawie jak w górach |
|
Budynek dworu trochę zniszczony |
|
A to kościół z XIII wieku |
|
I z drugiej strony |
|
Rzeźba barokowa |
|
Zachowany fragment cmentarza |
|
Nagrobek w stylu Art Deco tragicznie zmarłego Wilhelma von Strachowsky'ego (1813-1835) |
|
Niestety, mimo otwartych drzwi nie dało się wejść do wnętrza kościoła |
* * *
Pisane w piątek, a więc trzeba zajrzeć na
SkyWatch!
Wszystko pięknie... ale ten ślimak... fu! :)
OdpowiedzUsuńUla
Dziecko, takie piękne zdjęcie pięknego ślimaka! Nie znasz się ;-)
OdpowiedzUsuńThank you, Tatiana :-)
OdpowiedzUsuńBeautiful photos, especially of the chapel and in the churchyard. I love how you photographed that iron fence, the flowers and the moss and lichen! That snail is pretty, too. :-)
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia pięknego miejsca. Ja miałam nieco więcej szczęścia, bo weszłam do środka. Trwały prace porządkowe - jak to jesienią, palenie liści, malowanie płotu... pozdrawiam serdecznie i gratuluje zapisków z drogi mlecznej :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :-)
UsuńMyślę, że jeszcze zajedziemy do Ełdyt, bo często odwiedzamy tamtejsze okolice.