Szybka decyzja i wyruszyliśmy po 18:00 do Ostródy na przechadzkę. I to był dobry pomysł, jak się później okazało. Spędziliśmy prawie urlopowe popołudnie. Klimaty miasteczka wakacyjnego, spora liczba turystów, żaglówki, narciarze wodni. Przespacerowaliśmy się tradycyjnie bulwarem nad jeziorem, posiedzieliśmy koło tańczącej fontanny. Zjadłam gofra z czekoladą, a Janusz loda, na spółkę z Debiśką. Jeszcze skusił nas oświetlony stadion, więc zaliczyliśmy kawałek trasy w przeciwnym kierunku, żeby sprawdzić, co też się tam odbywa. Młodzież grała w nogę. A na koniec, już po odjeździe, zatrzymaliśmy samochód i pogapiliśmy się znowu na fontannę, która tym razem dała występ na bogato, czyli z kolorowym światłem i muzyką.
Idziemy bulwarem. Piękny zachód słońca. Na ścieżce rowerowej rodzina: z przodu tata, za nim dziewczynka lat ok. 10-12 i mama na końcu. Mama pyta: masz aparat? Córka odpowiada: mam, schowałam do kieszeni, bo jadłam cukierka. Mama: ale nie ten na zęby, taki do zdjęć! ;-)))
 |
Ostróda, czyli wyciąg dla narciarzy wodnych |
 |
Spacer bulwarem |
 |
Fascynuje mnie ten domek ;-) |
 |
Kolekcjoner |
 |
Oko w oko z Debiśką |
 |
Na złoto |
 |
Koronkowe zarośla |
 |
Właśnie wylazłam z jeziora |
 |
Bulwar zachodzącego słońca... |
 |
W drugą stronę |
 |
Nie poszły spać z kurami |
 |
Fontanna odpoczywa |
 |
Zmierzch |
 |
Księżyc już wzeszedł |
 |
Spektakl |
 |
Wakacyjny wieczór... |
Nie no, Ostróda rulez!
OdpowiedzUsuńSuper relacja :-)
Razem trzeba by się wybrać!
UsuńBardzo ładne fotografie. Chyba znowu nadciąga wyżowa pogoda... Te złote barwy nieba po malowniczym zachodzie Słońca zwiastują nadejście letniej pogody, przynajmniej wg teorii :-)
OdpowiedzUsuńPostuluję, żeby pogoda się na coś zdecydowała na dłużej, bo mi głowa pęka ;-(
UsuńJa również postuluję. Mnie głowa boli od dwóch dni niemal non stop, dodatkowo mam takiego spuchniętego "komara" w lewą kostkę, że mogę tylko na jedną nogę chodzić, ewentualnie na półtorej nogi jeśli w lewej używam tylko pięty :-(
UsuńCzemu ta pogoda taka wredna ;-( Żeby nas, miłośników kosmosu, tak dręczyć? Protest złożyć by trzeba...
Usuń"Szanowny Wszechświecie, przestań się wygłupiać! Litości ;-)"
Wspaniale się oglądało i czytało. /o aparacie też dobre!/
OdpowiedzUsuńCo jakiś czas taka wycieczka i już nie masz poczucia krzywdy że nie siedzisz na Karaibach.../prawda?/
E.
Prawda! :-)))
UsuńJak zwykle śliczne kadry można pooglądać.
OdpowiedzUsuńMmmmm świetne zapiski z Drogi Mlecznej :)
Dzięki, Dominiko!
UsuńTak, dzieje się, dzieje na Drodze Mlecznej ;-)
Ale uroczo! A anegdota przednia.
OdpowiedzUsuńFaktycznie, było uroczo :-)
UsuńO, pamiętam jak pierwszy raz znalazłam się w Ostródzie o zachodzie słońca, pierwszy raz z aparatem...Też mi taki prezent natura zrobiła - wyzłociła całe nabrzeże. A domek jest tajemniczy. Drabinę ma ...do nieba ?
OdpowiedzUsuńW Ostródzie zawsze są jakieś ciekawe klimaty, czy to lato, czy zima.
UsuńDomek trochę jak z bajki, choć dookoła slumsy totalne. I te kwiaty ;-)
O kurde, o kurde, nieomal moje miasto takie piękne:)
OdpowiedzUsuńWitaj good! :-)
UsuńTaki banał: sama wiesz, jak dobrze popatrzeć, to wszędzie pięknie ;-)
Historia z aparatem przednia :))) A zdjęcia piękne. Jak jeszcze mieszkaliśmy w rodzinnych stronach (Łomża/Zambrów, bo my stąd :), to Ostróda była obowiązkowym punktem na wakacyjnej mapie przejazdów. Tylko te naście lat temu nie było tam tak pięknie.
OdpowiedzUsuńOstróda pięknieje, a mieszkańcy odwołali niedawno burmistrza w referendum... Widocznie, od środka inaczej tu życie wygląda ;-(
OdpowiedzUsuń