Wstałam wcześnie, mąż jeszcze spał, do budzika trochę czasu zostało. Uszykowałam się, czyli pozbierałam wszystkie rzeczy do zabrania w kuchni na stole. O, a co to? - zdziwił się Janusz, kiedy już wstał. Na lisy jadę - to była moja odpowiedź. I pojechałam zakorkowaną ulicą Bałtycką, z tym że ja w przeciwnym do korka kierunku ;-) Słońce już mocno grzało, cisza, spokój. I mnóstwo radości ze spotkania z lisimi dziećmi. Miło zaczął się ten dzień :-)
 |
Zapowiada się piękny dzień |
 |
Bawię się aparatem |
 |
Trochę koloru |
 |
Jakie fajne różki ;-) |
 |
Na żółto i na niebiesko |
 |
...i na zielono |
 |
Lisi rodzic |
 |
...i maluszek |
 |
Ciekawski |
 |
Eeee, idę sobie |
 |
Coś zapachniało |
 |
Śliczny jestem, prawda? |
 |
I co się gapisz? |
Prześliczne rudzielce, niesamowite ujęcia. Masz super oko :)
OdpowiedzUsuńNie ma lisa, który nie chciałby mieć takiej sesji! :-D
OdpowiedzUsuńAga
Navia, rudzielce piękne, faktycznie. Oko jak oko, ale trochę szczęścia miałam ;-)
OdpowiedzUsuńAguś, nie nadążam ;-)))
Rudy ojciec, rudy dziadek
OdpowiedzUsuńrudy ogon to mój spadek.
A ja jestem rudy lis.
Ruszaj stąd bo będę gryzł!
Czy liski podeszły tak blisko czy może super hiper obiektyw wspomagał działania?Tak czy siak zazdroszczę że sobie tak lisi świat obserwujesz.Słodki maluch, nochalek przybrudzony i jeszcze coś się do brody przyczepiło,ale co tam, paparazzi zdjęcia robią to trzeba pozować:)
OdpowiedzUsuńDługo nie widziałam tak pięknych zdjęć:D:)))
OdpowiedzUsuńlisy są ciekawskie, inteligentne i fotogeniczne - Ewa to wykorzystała.
OdpowiedzUsuńGratulacje!
OdpowiedzUsuńDziękuję!
OdpowiedzUsuń:-) z jaką uwagą te maluszki się przyglądają :-)
OdpowiedzUsuń