Obiecałam wrócić w okolice
lisiej nory. Po południu znalazłam chwilę czasu, zabrałam aparaty, psa zostawiłam w domu i pojechałam na łąkę. Rozpoznałam teren, posiedziałam za krzakiem. Jeszcze się tam wybiorę :-)
 |
Następnym razem przyjadę z rana |
 |
Gdzie te lisy? |
 |
Są ;-))))) |
 |
To nie ja ;-) |
Śliczne liski i piękne ostatnie zdjęcie.
OdpowiedzUsuńGdzie znalazłaś takie cudne rudaski ? :)
OdpowiedzUsuńprześliczne lisy :-)
OdpowiedzUsuńmałe były ewidentnie zaciekawione.
OdpowiedzUsuńZdjęcia są super.
Od razu widać że nie hodujesz kur ;-D
OdpowiedzUsuńJuż sobie wyobrażam jak się tak zakradasz, żeby Cię liski nie wypatrzyły:). Przyczajony tygrys - ukryty smok...
OdpowiedzUsuńDziękuję za wszystkie komplementy w imieniu własnym i lisków ;-)
OdpowiedzUsuńMakroman - prawda. Aczkolwiek dawno temu hodowałam kury na wsi i lisi pogrom w kurniku też przeżyłam. Tzn. ja, bo kury już nie ;-(
Mo. - Fakt, zakradałam się, a potem chowałam za krzaczkiem. Ale chyba tygrysa ani smoka to nie przypominało ;-)))